Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Data publikacji 01.06.2001

Fragmenty protokołów przesłuchań Mariana Januszajtisa-Żegoty

Sprawa generała dywizji
Mariana Januszajtisa-Żegoty
Protokół przesłuchania z dn. 8-16 grudnia 1939 r.

Marian Józef Januszajtis-Żegota urodził się 3 kwietnia 1889 r. w Mirowie k. Częstochowy, jako syn Konstantego i Marii ze Staszewskich. Od 1908 r. studiował na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Lwowskiej, potem w latach 1909-1912 w Akademii Rolniczej w Dublanach. Był członkiem PDS, PZW-OAP - od 1912 r. komendant naczelny OAP. W latach 1912-1914 był komendantem PDS we Lwowie. Od 1912 r. członek Wojskowej Komisji Porozumiewawczej i Skarbu Wojskowego przy Tymczasowej Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych. Od sierpnia 1914 r. w Legionach Polskich dowodził I batalionem 1 pp (grupy Piłsudskiego), a od końca sierpnia tegoż roku - szef Biura Technicznego NKN. Od października 1914 r. do września 1916 r. służył w II Brygadzie LP w 2 pp jako dca I batalionu, potem dca pułku. Od 1916 do 1917 r. dca I Brygady LP. W 1917 r. ukończył niemiecki kurs dla wyższych dowódców w Sedanie. W latach 1917-1918 szef sztabu Inspektoratu Wyszkolenia Polskiej Siły Zbrojnej, później w Komisji Wojskowej Tymczasowej Rady Stanu. W WP od listopada 1918 r. Organizator zamachu na rząd J. Moraczewskiego w nocy z 4 na 5 stycznia 1919 r., w następstwie czego do lutego 1920 r. pozostawał w rezerwie. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, początkowo dca OWar. Chełmno, a następnie dca 12 DP. Wojewoda nowogródzki w latach 1924-1926, następnie w dyspozycji MSWojsk., w stanie spoczynku od 1929 r. Od 1927 r. gospodarował w Szyłach na Wołyniu. Działacz Związku Osadników Wojskowych oraz od 1936 r. SN na Wołyniu i we Lwowie. We wrześniu 1939 r. zmobilizowany i przydzielony do DOK VI. Od połowy września dca Korpusu Ochotniczego do specjalnych zadań (walki z czołgami) w dowództwie obrony Lwowa. Od 22 września 1939 r. organizator i komendant POWW; występował jako Jan Krużygłowski, ps. "Karpiński". Aresztowany przez NKWD 27 października 1939 r., był więziony we Lwowie i na Łubiance w Moskwie. Sprawę jego przerwano 29 czerwca 1941 r. Wg danych CA FSB FR zwolniony 19 lipca 1941 r., natomiast wg innych źródeł na mocy umowy Sikorski-Majski. Pod koniec sierpnia 1941 r. udał się do Londynu. W następnym miesiącu przywrócony do służby. W latach 1941-1942 pozostawał w dyspozycji NW. W latach 1942-1947 był przewodniczącym WTO, jednocześnie, w latach 1943-1944, szefem Inspektoratu ds. Zarządu Wojskowego oraz do 1945 r. szefem Biura Ziem Zachodnich i Północnych w Sztabie Głównym w Londynie. Pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii. W latach 1947-1955 był członkiem Rady Narodowej. Zmarł 24 marca (wg niektórych źródeł 7 kwietnia) 1973 r. w Turnbridge. Pochowany na cmentarzu w Crowley. W 1981 r. prochy gen. Januszajtisa zostały sprowadzone do Polski i spoczęły w na cmentarzu w Zakopanem.

Protokół przesłuchania JANUSZAJTISA Mariana s. Konstantego
z 8-16 grudnia 1939 roku

JANUSZAJTIS M. K., urodzony w 1889 roku, Polak, obywatel byłej Polski, wykształcenie wyższe, członek partii "Stronnictwo Narodowe" (endek), generał dywizji wojska polskiego w stanie spoczynku.
Pytanie: Zostaliście aresztowani 27 października 1939 roku we Lwowie z dokumentem na nazwisko Jana KRUŻYGŁOWSKIEGO.
Skąd mieliście ten dokument?
Odpowiedź: Dokument na nazwisko Jana KRUŻYGŁOWSKIEGO dostałem w poznańskim komitecie uchodźców we Lwowie.
Poszedłem do tego komitetu, oświadczyłem, że jestem uchodźcą z Kalisza i po otrzymaniu zaświadczenia ukrywałem się pod tym nazwiskiem po zajęciu Lwowa przez oddziały Armii Czerwonej.
Pytanie: Co zmusiło was do ukrywania się?
Odpowiedź: Strach przed aresztowaniem, ponieważ po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną zająłem się tworzeniem nielegalnej organizacji stawiającej sobie za cel walkę o odbudowę Polski.
Pytanie: Jesteśmy w dostatecznym stopniu zorientowani w waszej antysowieckiej działalności i radzimy wam, żebyście zaczęli składać szczegółowe zeznania na temat działalności organizacji antysowieckiej, na której czele staliście oraz jej członków.
Odpowiedź: Muszę powiedzieć, że po aresztowaniu we Lwowie postanowiłem nic nie mówić uważając, że nie mam prawa wydawać moich współpracowników.
Jednakże teraz, po rozważeniu zaistniałej sytuacji, doszedłem do wniosku, że nie miałem racji i że moje milczenie niczego nie przyniesie poza szkodą dla mnie i bliskich mi ludzi. Powiem wszystko, co wiem, ale żeby jasne stały się okoliczności i przyczyny, które doprowadziły mnie do nielegalnej działalności antysowieckiej, chciałbym rozpocząć od wyjaśnienia niektórych informacji dotyczących mojej wcześniejszej działalności politycznej.
Pytanie: Co mianowicie chcecie zeznać na temat swojej przeszłości politycznej?
(..)
Pytanie: Czym można wytłumaczyć koniec waszej kariery wojskowej po dojściu do władzy PIŁSUDSK1EG0?
Odpowiedź: PIŁSUDSKI nie bez powodu uważał mnie za swojego przeciwnika politycznego i dlatego zaraz po dojściu do władzy zwolnił mnie do rezerwy.
Od 1927 roku do czasu rozpoczęcia wojny z Niemcami w 1939 roku mieszkałem w prywatnym gospodarstwie we w[si] Szyły niedaleko Zbaraża w województwie wołyńskim.
Gospodarstwo to (26 hektarów ziemi) otrzymałem od rządu polskiego za służbę w armii, na prawach osadnika wojskowego.
W ostatnim okresie w tym gospodarstwie trzymałem 13 sztuk bydła, 4 konie, 5-6 świń i zajmowałem się tam eksperymentalnymi pracami z dziedziny agrotechniki.
(..)
Pytanie: Czym zajmowaliście się po zajęciu Lwowa przez oddziały Armii Czerwonej?
Odpowiedź: Po zajęciu Lwowa dowództwo wojsk sowieckich ogłosiło obowiązkową rejestrację wszystkich byłych oficerów wojska polskiego do 3 października, ale nie stawiłem się na tę rejestrację, ponieważ bałem się, że zostanę aresztowany i odesłany do obozu dla jeńców wojennych.
Muszę powiedzieć, że jeszcze przed wkroczeniem wojsk sowieckich do Lwowa, w okresie od 19 do 22 września przerzuciłem ze Lwowa pięć grup żołnierzy polskich na tyły armii niemieckiej z zadaniem rozwinięcia walki partyzanckiej i dywersji w rejonie górskim Maków Podhalański, Żywiec, Zakopane, Krynica i Gorlice.
Postanowiłem zostać we Lwowie ukrywając się nielegalnie po to, żeby z jednej strony kierować działaniami tych grup, a z drugiej strony przyjrzeć się sytuacji we Lwowie i rozpocząć organizowanie sił do walki przeciwko czerwonym.
Pytanie: Jakie konkretnie grupy, i z kim na czele, przerzuciliście na tyły armii niemieckiej?
Odpowiedź: Każda przerzucona przeze mnie grupa składała się z 9-10 osób z podoficerem na czele. Pierwszą grupę, na czele z podoficerem KALETĄ, wysłałem do Makowa Podhalańskiego, drugą grupę, na czele której stał podoficer KACZMARCZYK, posłałem w rejon Żywca-Porąbki, trzecia grupa, na czele z podoficerem GRULAKIEM, została wysłana do Zakopanego, dwie grupy po 9-10 osób każda, przerzuciłem w rejon Krynicy-Gorlic. W dniu wkroczenia do Lwowa wojsk sowieckich, 22 września 1939 r., przerzuciłem do Makowa Podhalańskiego i Żywca - podpułkownika JADWIŃSKIEGO, kapitana WOJDALOWICZA i podporucznika WODĘ z zadaniem skontaktowania się z przerzuconymi tam wcześniej grupami oraz objęcia kierownictwa nad działaniami partyzanckimi i dywersyjnymi tych grup, a także nawiązania przy pierwszej sposobności kontaktu ze mną w celu uzyskania nowych wytycznych. Jednak nie udało mi się w późniejszym okresie nawiązać kontaktu z tymi grupami i nie wiem gdzie się one teraz znajdują.
Pytanie: Od czego rozpoczęliście działania zmierzające do utworzenia nielegalnej organizacji antysowieckiej we Lwowie?
Odpowiedź: W okresie od 22 września do 1-2 października 1939 r. zajmowałem się badaniem sytuacji zaistniałej we Lwowie po zajęciu go przez oddziały Armii Czerwonej i przyglądałem się ludziom.
We Lwowie w tym czasie znajdowała się duża ilość oficerów byłego wojska polskiego, którzy zjechali się tu z różnych stron kraju i wielu uchodźców, którzy stanowili gotowy materiał dla rozpoczęcia mojej działalności.
Pod koniec września albo w pierwszych dniach października, po Lwowie rozeszła się wiadomość o tym, że generał Władysław SIKORSKI - mój bliski osobisty przyjaciel, zorganizował we Francji rząd polski i tworzy nową armię.
Postanowiłem więc przystąpić do organizowania nielegalnego wysyłania polskich oficerów przez granicę rumuńską i węgierską do Francji, do dyspozycji generała SIKORSKIEGO.
(...)
Pytanie: W jakim kierunku rozwijaliście nielegalną działalność wśród wymienionych przez was wyźej grup wojskowych i oficerów?
Odpowiedź: W porozumieniu z BORUTĄ-SPIECHOWICZEM i JAKUBSKIM zorganizowałem trzy grupy do zbadania granicy z Rumunią i Węgrami oraz ustalenia możliwości nielegalnego przerzucenia polskich oficerów przez granicę.
Pytanie: W jakim składzie i z jakimi zadaniami wysłaliście te grupy za granicę?
Odpowiedź: I-sza grupa, na czele której stanął WYSOCKI i jego pomocnik JANISZEWSKI, liczyła 6 osób wydzielonych z grupy MACHALSKIEGO. BORUTA-SPIECHOWICZ powierzył tej grupie zadanie zbadania możliwości nielegalnego przejścia przez granicę do Rumunii w rejonie Kołomyja-Nadwórna-Rafajłowa.
2-gą grupę liczącą 8 osób z JAWORSKIM na czele wysłałem na granicę węgierską w rejon Skole-Sianki z takim samym zadaniem.
W tym samym czasie wysłałem też 3-cią grupę w składzie 4 osób pod kierownictwem Kazimierza LESK1EGO. Szefom tych grup poleciłem, by jeśli będą możliwości przeszli ze swoimi ludźmi przez granicę i żeby przysłali do mnie po jednej osobie z informacją o przejściu granicy.
Następnie szefowie grup mieli wysłać do mnie z terytorium Rumunii i Węgier po jeszcze jednej osobie, która poinformowałaby mnie, jak przyjęte zostały nasze grupy przez władze lokalne. A sami szefowie grup mieli za zadanie przedostać się do Paryża do SIKORSKIEGO, złożyć mu meldunek o naszej działalności we Lwowie i poprosić SIKORSKIEGO o nawiązanie kontaktu ze mną.
Przez WYSOCKIEGO i LESKIEGO przekazałem w zaszyfrowanej formie sygnały wywoławcze dla krótkofalowego nadajnika radiowego we Lwowie, z którego chcieliśmy korzystać dla utrzymywania łączności z SIKORSKIM.
Pytanie: Podajcie sygnały wywoławcze tego nadajnika i powiedzcie, u kogo on się znajdował.
Odpowiedź: Sprawa z nadajnikiem radiowym wyglądała następująco. W pierwszych dniach października profesor JAKUBSKI przedstawił mi w swoim w mieszkaniu dwóch młodych ludzi, których nazwisk nie znam. Ci powiedzieli mi, że mają nadajnik krótkofalowy rozebrany na części, ale mogą go zmontować i wykorzystać do [utrzymywania] łączności z Paryżem. Nadajnik ten zamierzali ulokować na przedmieściach Lwowa w budynku jakiejś opuszczonej cegielni.
Nadajnik mógł pracować na fali 7187-7230 albo 7260 kiloherców. Sygnały wywoławcze nadajnika to 9x-6x-5x, a jako hasło wybraliśmy szyfr "LEO".
Ponieważ bałem się wykrycia tego nadajnika radiowego, a nie mieliśmy możliwości częstej zmiany jego lokalizacji, poleciłem nie korzystać z niego do czasu, dopóki nie wezwie nas ustalonym hasłem jakakolwiek stacja francuska. Sygnały wywoławcze i hasło naszego nadajnika przekazałem WYSOCKIEMU i LESKIEMU w zaszyfrowanej formie.
Nie udało nam się jednak zainstalować tego nadajnika, ponieważ cegielnia znajdowała się w strefie zamieszkanej. Czy dane nadajnika zostały dostarczone generałowi SIKORSKIEMU nie wiem, ponieważ WYSOCKIEGO aresztowano na granicy, a LESKI wrócił z powrotem.
(...)
Pytanie: Podajcie miejsca przechowywania broni.
Odpowiedź: Miejsc przechowywania broni nie znam, ponieważ szefowie grup nie mówili mi o tym.
Pytanie: Jest niezrozumiałe, że wy i inni członkowie sztabu waszej organizacji nie zainteresowaliście się tym, gdzie i w jakim stanie przechowywana jest broń.
Odpowiedź: Odpowiedzialność za przechowywanie broni powierzono dowódcom grup, którzy znają miejsca jej przechowywania. Ja nie interesowałem się tą sprawą.
Pytanie: Nie wierzymy wam. Dowódcy grup nie mogli ukrywać przed wami miejsc przechowywania broni. Jawnie próbujecie ukryć broń waszej organizacji.
Odpowiedź: Zapewniam, że naprawdę nie wiem, gdzie dokładnie przechowywana jest broń naszej organizacji. W zupełności wystarczało mi to, że wiedziałem, iż została ona ukryta przez dowódców grup w pewnych miejscach. Mogę wskazać miejsce, gdzie ja sam ukryłem należący do mnie mauzer kalibru 7,65 mm.
Pytanie: Gdzie zatem ukryliście swoją osobistą broń?
Odpowiedź: Pistolet mauzer w drewnianym pudełku i 30 szt. naboi do niego włożyłem do swojej walizki, którą 22 września oddałem na przechowanie księdzu Stanisławowi KWAPIŃSKIEMU mieszkającemu we Lwowie przy ulicy Ormiańskiej w budynku ormiańskiego soboru katedralnego.
Pytanie: Dlaczego ukryliście swoją broń właśnie u KWAPIŃSKIEGO? 
Odpowiedź: Ksiądz KWAPIŃSKI to mój stary przyjaciel i kiedy wojska sowieckie wkroczyły do Lwowa, poszedłem do jego mieszkania, przebrałem się tam w cywilne ubranie, a swój mundur razem z bronią włożyłem do walizki, którą zamknąłem i poprosiłem KWAPIŃSKIEGO, żeby przechował ją u siebie. Nie chcąc stawiać KWAPIŃSKIEGO w niezręcznej sytuacji nie powiedziałem mu, że w walizce jest broń i on o tym nie wie. Kluczyk od walizki odebrano mi podczas aresztowania.
(...)
Pytanie: Jakie antysowieckie działania organizacyjne rozwinęliście we Lwowie wśród młodzieży, w tym także wśród uczniów?
Odpowiedź: Jeśli chodzi o młodzież byłem zdania, że uczniów szkół średnich nie należy wciągać do walki przeciwko reżimowi sowieckiemu, ponieważ doprowadziłoby to tylko do niepotrzebnych ofiar.
Pytanie: Jednak mimo to aktywnie wciągaliście młodzież w działalność antysowiecką, co widać chociażby z faktu rozpowszechniania antysowieckich ulotek przez Marię KOSIŃSKĄ i Marynę?
Odpowiedź: KOSIŃSKA i Marylla nie były uczennicami. Ponieważ wiedziałem, że mimo wszystko wśród uczącej się młodzieży we Lwowie panowały silne antysowieckie nastroje, co mogło wywołać szkodliwe wystąpienia, postanowiłem poczynić kroki mające na celu uspokojenie tego środowiska.
Pytanie: O jakich krokach mówicie?
Odpowiedź: 4 albo 5 października WIERZYŃSKA zebrała w klasztorze "Benedyktynek" kobiety-łączniczki organizacji.
Większość z nich należała do organizacji skautów i częściowo do innych organizacji młodzieżowych. Dlatego poleciłem im, żeby kobiety te przekazały młodzieży moje dyrektywy: nie występować samodzielnie przeciwko reżimowi sowieckiemu i nie organizować żadnych grup bojowych ani powstańczych.
Pytanie: To ewidentnie nie odpowiada rzeczywistości, a wy na próżno próbujecie ukryć swoją antysowiecką działalność właśnie wśród uczącej się młodzieży.
W śledztwie ustalono, że wśród uczniów we Lwowie utworzono na wasze polecenie antysowiecką organizację powstańczą.
Odpowiedź: Zaprzeczam temu. Faktycznie 10 października.1939 roku, kiedy byłem w mieszkaniu u JAKUBSKIEGO, Stanisław WIERZYŃSKI przyprowadził tam dwóch młodych ludzi w wieku 18-19 lat, których nazwisk teraz nie pamiętam. Ci młodzi ludzie okazali się być uczniami starszych klas jednej ze szkół średnich. WIERZYŃSKI przedstawiając mi tych młodych ludzi powiedział, że chcieliby oni uzyskać wytyczne w sprawie organizowania grup do walki o odbudowę Polski wśród młodzieży szkolnej.
Pytanie: Mimo wszystko podajcie nazwisk tych osób. 
Odpowiedź: Nie mogę sobie przypomnieć.
Pytanie: Macie podejrzanie kiepską pamięć do nazwisk interesujących nas osób.
(...)

Przesłuchanie przerwano.

Protokół sporządzony został na podstawie moich własnoręcznych zeznań przetłumaczonych z języka polskiego na rosyjski, uzupełniony z moich słów prawidłowo i przeczytany przeze mnie.

(-) Marian JANUSZAJTIS

Przesłuchał: Zast[ępca] nacz[elnika] Jednostki Śledczej GEU NKWD ZSRS
Kapitan bezpieczeństwa państw[owego] (-) WŁODZIMIRSKIJ
CA FSB FR. Nr R-19337. Ark. 246-293, Oryginał, maszynopis.

Mapa serwisu